FDO

Teksty uczestników:

W piątek tuż po śniadaniu, w ramach wizyt studyjnych wyruszyliśmy w poszukiwaniu Greka zamieszkującego tereny pogranicza. Jak się okazuje słynny na całą okolicę Nikos Manolopulos słoneczną połowę roku spędza w Wańkowej, a na zimę przeprowadza się do Aten. Ten dziarski osiemdziesięciolatek wraz z garstką pomocników prowadzi ogromne gospodarstwo, składające się z kilkudziesięciu sztuk bydła, owiec i kur. Od niedawna również zaczął zaszczepiać grecką tradycję hodowli pawi.

Nikos przybył do Polski tuż po zakończeniu drugiej wojny światowej. Gdy pod koniec lat czterdziestych Grecję pustoszyła wojna domowa, na mocy porozumienia krajów komunistycznych, Polska dała schronienie tysiącom greckich dzieci wraz z rodzinami. Na skutek ogromnej emigracji zaczęły powstawać enklawy greckie w całym kraju. Najwięcej emigrantów można było spotkać na południu kraju, na dolnym Śląsku i w Bieszczadach. Grecy choć pochodzący z górskich terenów słabo adaptowali się w chłodnym polskim klimacie. Ciężkie bywały zwłaszcza zimy. Wiele rodzin skorzystało z pierwszej amnestii i powróciło do ojczystego kraju. Ci którzy zostali, do dziś tworzą wspaniałą kulturową mozaikę wschodnich ziem Polski.

Gospodarstwo Nikosa wyróżnia się na tle wielu sąsiadujących nie tylko rozmiarem. Charyzmatyczny właściciel mimo sędziwego wieku pozostaje wyjątkowo aktywny. Poszerzył swoje gospodarstwo o usługi agroturystyczne. Od niedawna u Nikosa, pod nazwą Czar PGRu można spędzić również nocleg. Organizowane są również warsztaty i pokazy kulinarne. Nikos gotuje również na specjalne zamówienia. Na co dzień prowadzi sklepik, do którego zjeżdżają snie tylko turyści ale również okoliczni mieszkańcy. Nikosowe sery i przetwory słyną na całą okolicę. To co urzeka w jego podejściu do gotowania to lokalność i tradycja, ale nie nasza tradycja lecz grecka. To niebywały mariaż wspaniałych produktów, pochodzących tylko z własnej hodowli bądź uprawy oraz tradycyjnych greckich receptur. Jak się okazuje Nikos zrewolucjonizował przygraniczne zwyczaje i udowodnił że kuchnia lokalna może być znacznie bogatsza i zdrowsza niż ta, którą sprzedają restauracje pod nazwą „regionalnej”

Wizytówką Nikosa są sery. Wyspecjalizował się w 2 rodzajach sera wędzonego i solankowego, do których bazą jest znany szeroko z Podhala, bundz. Mieliśmy okazję przyjrzeć się zarówno procesowi powstawania i moczenia sera jak i wypróbować wielu z jego specjałów. Każdy kęs uświadamia z jak wielkim szacunkiem i uwagą gospodarz podchodzi do swojej pracy.

Dzień spędzony w domu człowieka pełnego pasji, dostarczył uczestnikom programu mnóstwa wrażeń i inspiracji, co widoczne jest w obszernym materiale fotograficznym.

Projekt